AktualnościWarzywa

Czy to będzie rok z problemami?

Zaczynamy następny sezon uprawy warzyw gruntowych. Jaki on będzie pod względem uprawy – tego nie wie nikt. Jeżeli chodzi o sprawy finansowe, to niestety przewiduję, że też nie będzie korzystny,  podobnie jak ten miniony.

Jakie problemy mogą spotkać producentów uprawiających warzywa gruntowe? Otóż, w nadchodzącym sezonie niestety będzie brakowało zarówno środków ochrony roślin do zwalczania szkodników, jak i herbicydów. Bowiem od końca listopada 2025 nie można już stosować produktów zawierających spirotetramat. A były to podstawowe produkty używane zarówno w produkcji warzyw kapustnych, jak i cebulowych. Za pomocą Movento można było zwalczać wiele szkodników, które mogą spowodować duże straty w uprawie kapustnych, takich jak śmietka kapuściana, wciornastki, mączliki czy mszyce. Oczywiście ci, którzy nie wiedzą jak długi jest okres wegetacji i ile w tym czasie pokoleń szkodników trzeba zwalczać powiedzą, że przecież środki do ich zwalczania są zarejestrowane w wymienionych uprawach. Tak, oczywiście, ale aby przeciwdziałać uodpornieniu się insektów na substancję aktywną trzeba tymi substancjami rotować. Na etykietach środków pojawiły się również zapisy, że danego produktu nie można używać więcej niż jeden czy dwa razy w sezonie. Poza tym producentów od ponad 10 lat obowiązuje zasada integrowanej ochrony, która mówi o konieczności zmiany substancji aktywnych w kolejnych zabiegach. A co zrobić, jeżeli mamy zarejestrowaną tylko jedną lub nawet dwie substancje, a trzeba wykonać kilka oprysków? Następna sprawa, że spirotetramat był substancją, która w roślinie przemieszczała się zarówno do góry, jak i w dół do korzeni. W ostatnim roku w wielu gospodarstwach uprawiających brokuł na zbiór jesienny pojawiło się dość duże nasilenie śmietki trzeciego pokolenia żerujące w systemie korzeniowym, co mogło spowodować spadki plonów już i tak taniego surowca.

Oprócz wycofywania niektórych substancji aktywnych, UE ogranicza pozostałości innych w roślinach. Dotyczy to produktów zawierających acetamipryd. W związku z tym trzeba będzie używać większej ilości produktów biologicznych. Działanie takich preparatów jednak jest zdecydowanie słabsze, niż produktów chemicznych. Z tego względu należy więcej razy wjechać w pole z opryskiwaczem, co znacznie zwiększa koszty produkcji. Inna sprawa, że trzeba będzie częściej lustrować plantacje, aby wybrać najkorzystniejszy moment wykonania zabiegu. Produkty biologiczne trzeba bowiem stosować zapobiegawczo. Interwencyjnie niestety nie poradzą sobie w walce ze szkodnikami i z chorobami roślin uprawnych.

Kolejny problem w ochronie, to wycofanie podstawowego herbicydu z uprawy pomidorów gruntowych. Myślę tutaj o metrybuzynie. Jeżeli chodzi o zabezpieczenie upraw pomidorów, których w naszym kraju sadzi się ponad 8 tys. hektarów, to niestety pozostaje produkt Devrinol. Można go jednak stosować tylko przed sadzeniem rozsady. Spektrum zwalczanych chwastów jednak nie jest wystraczające w przypadku pomidorów gruntowych. Z tego też względu stosowano mieszanki Devrinolu z metrybuzyną lub też metrybuzynę stosowano osobno, ale już po posadzeniu rozsady. Substancja ta zwalczała chwasty po wschodach, ale również zabezpieczała glebę przed ich wschodami. Rośliny pomidorów niestety dość szybko się rozrastają, zwłaszcza te sadzone pod zbiór mechaniczny, co uniemożliwia częste spulchnianie międzyrzędzi, zwłaszcza w lipcu, kiedy to chwasty po opadach lub deszczowaniu dość szybko wschodzą i przerastają rośliny uprawne. Takimi chwastami są np. żółtlica drobnokwiatowa lub komosa biała. Jeżeli uprawa się zachwaści, to jest dużo problemów z ochroną przed chorobami, dojrzewaniem owoców i na końcu ze zbiorem. W uprawie pomidorów mamy również zarejestrowany do zwalczania chwastów dwuliściennych rimsulfuron. Niestety produkt ten możemy podać tylko w ilości 60 g na hektar, w jednej lub dwóch dawkach po 30 g. Najlepiej jednak działa w mieszance z metrybuzyną. Przy chwastach w fazie wschodów mieszanka ta niszczy nawet psiankę czarną. W takiej sytuacji, według mnie, plantacje pomidorów gruntowych nie będą mogły być ochronione przed chwastami.

W ubiegłym roku wycofano również jeden z fungicydów, który był używany w ochronie pomidorów gruntowych, ogórków gruntowych  czy też cebuli (Cabrio Duo). Chronił on przed mączniakiem rzekomym, zarazą ziemniaka, ale również przed alternariozą. Co prawda, jeżeli chodzi o produkty do walki z chorobami grzybowymi na rynku, to jest dość duża gama substancji. Niestety coraz częściej słyszy się, że zwłaszcza zaraza ziemniaka jest odporna na niektóre z nich. Tak więc, tworząc strategię antyodpornościową należy używać do poszczególnych zabiegów produktów z różnych grup. Grupy te różnią się od siebie sposobem działania na patogeny grzybowe, co znacząco ogranicza ich rozwój. Jeżeli jednak będziemy tylko patrzyli na nazwę środków, to możemy się spotkać z sytuacją, że różne środki będą miały tę samą substancję lub też będą z tej samej grupy i będą na grzyba działały w ten sam sposób. Może to doprowadzić do powstania dość szybko odporności patogenów na daną substancję aktywną. Z tego też względu należy przed stosowaniem danego produktu dokładnie przeanalizować etykietę nie tylko obecnie stosowanego środka, ale również stosowanego w poprzednich zabiegach, aby uniknąć opryskiwania plantacji tak samo działającymi substancjami aktywnymi. Z tego również względu w ostatnich latach łączy się po dwa produkty o różnych substancjach aktywnych, działających w różny sposób na patogeny grzybowe. Taką taktykę stosuje się zwykle wtedy,  kiedy warunki do rozwoju chorób są optymalne.

Niestety nawet przy dość dużej ilość produktów może być problem z wyborem odpowiedniej substancji aktywnej do ochrony przed chorobami, ze względu chociażby na to, że przy intensywnej produkcji, gdzie walczymy o jak najwyższy plon nie możemy pozwolić sobie na straty. W wielu uprawa w latach z dużą presją chorobową trzeba wykonać nawet kilkanaście zabiegów w czasie okresu wegetacji. W przypadku pomidorów gruntowych liczba zabiegów może dochodzić nawet do 20, w przypadku cebuli możemy się liczyć z 10–12 zabiegami chroniącymi przed chorobami. W każdej z tych upraw niestety nie występuje tylko jedna choroba grzybowa. W zależności od przebiegu pogody mamy raz większą presję zarazy ziemniaka, którą możemy oczywiście monitorować, ale również coraz więcej problemów producentom sprawia alternarioza. I to nie tylko w uprawie pomidorów gruntowych, ale również w uprawie cebuli czy ogórków. Na rynku pojawiają się produkty, które coraz częściej chronią w stopniu dobrym przed jednym patogenem. Trzeba więc naprawdę mieć dużą wiedzę na temat, co i w jakich warunkach rozwija się lepiej i szybciej.

I na koniec smutna sugestia, że zarówno produkty przeciwko chorobom, jak i szkodnikom trzeba stosować zapobiegawczo. Stosowanie interwencyjne jest coraz trudniejsze i obarczone większym ryzykiem utraty części uprawy, ale również poniesieniem większych kosztów ochrony interwencyjnej.

Tekst i fot. Piotr Borczyński, KPODR

Objawy alternariozy na liściu pomidora

Mszyce na liściu brokuła

Mączliki na spodniej stronie liścia kalafiora

Wciornastek na cebuli – owad dorosły

Przejdź do treści