Uprawa brokuła letniego

Ze względu na dużą popularność brokuła zakłady zamrażalnicze prowadzą skup tego warzywa nie tylko jesienią. Coraz więcej zakładów przetwórczych kupuje róże również z uprawy letniej. Podyktowane jest to tym, że wydłuża się możliwość przetworzenia różyczek brokuła, co przekłada się również na ilości skupionego towaru.

W bieżącym sezonie firma Syngenta wraz z zakładem Orlemans ze Strzelna zaprosiły producentów do obejrzenia kolekcji odmian oraz wysłuchania interesujących wykładów o ochronie, jak również możliwościach przedłużenia trwałości i zwiększenia plonu róż.

Pole na pokaz odmian, który odbył się 26 czerwca użyczyli panowie Marek, Damian i Adrian Zielińscy z miejscowości Brudnia.

Spotkanie otworzył Paweł Kwiatkowski zajmujący się skupem surowca w zakładzie w Strzelnie. Zauważył on, że od kilku lat, kiedy prowadzą skup brokuła letniego największy problem jest z uzyskaniem odpowiedniej jakości surowca, o czym decyduje między innymi odmiana. Z punktu widzenia rolnika najważniejszą kwestią do rozwiązania jest uzyskanie wysokiego plonu, za który otrzymuje zapłatę, co jest pochodną dobrze dobranej odmiany. Inny problem to obecność szkodników w surowcu, jak również pozostałości po środkach ochrony roślin.

Kilka słów o odmianach powiedział Marek Zieliński przedstawiciel firmy Syngenta. Prezentowane odmiany zostały posadzone w dwóch terminach. Pierwszy to 13 kwietnia, a następny 20 kwietnia. Na poletkach zostały zaprezentowane nie tylko odmiany dobrze już znane producentom, ale również nowości, które za chwilę wejdą do masowej produkcji w  Polsce.

Pierwszą odmianą, którą omówił Zieliński było Monaco. Stara odmiana, ale w wielu gospodarstwach nadal się sprawdza. Rośliny prezentowane na polu były posadzone w pierwszym terminie i tak naprawdę były gotowe do ścięcia już tydzień wcześniej. Na polu jednak zastosowano produkt XStres, co spowodowało, że róże utrzymywały wartość handlową do dnia spotkania. Róże przyrastały, ale nie rozluźniały się, a pączki nie rudziały.

Następna odmiana z tego samego terminu sadzenia to Batory. Odmiana ta charakteryzuje się bardzo twardą i zbitą różą, która nie jest poprzerastana liśćmi. Temperatury panujące podczas okresu wegetacji były ekstremalne, co sprzyjało przerastaniu róż liśćmi. Odmiana z tego terminu sadzenia również powinna być wycięta około 5 dni przed spotkaniem, ale dzięki zastosowaniu produktu XStres cały czas dorastała i powiększała plon, bez straty jakości. Roślina ma niezbyt dużo liści, ale bardzo dobry wigor, co powoduje, że róże są ciężkie i zbite. Rośliny również nie wykazują tendencji do puszczania pędów bocznych. Odmiana ta polecana jest zarówno na nasadzenie wiosenne, jak i jesienne. Zenon Małek  zwrócił jeszcze uwagę na jedną rzecz. Otóż odmiana Batory na brzegach liści posiada przebarwienia typowe jak przy niedoborach magnezu. Świadczy to o wysokiej tolerancji czy też nawet odporności tej odmiany na mączniaka rzekomego atakującego roślinę systemicznie. Niestety, jeżeli nie zastosujemy odpowiedniej ochrony podczas produkcji rozsady, to odmiany bez odporności w sprzyjających warunkach dla rozwoju choroby mogą zniszczyć plon handlowy róż czy też różyczek. 

Kolejną propozycją firmy Syngenta była odmiana o nieco dłuższym okresie wegetacji wynoszącym 85 dni – SG93733R. Odmiana dobrze trzyma okres wegetacji bez tendencji do przyśpieszenia. Róże o bardzo drobnym pączku i grzybkowatym kształcie róży. Doskonała odmiana dla przemysłu, ale ze względu na pęknięcie łodygi nie bardzo nadaje się na świeży rynek. Róże bardzo dobrze się różyczkują, nie tworzy dużych różyczek powyżej 6 cm. Róże nie przerastają liśćmi, rośliny nie tworzą pędów bocznych. Liście na roślinie mają pokrój wzniesiony, co ułatwi przemieszczanie się pomiędzy roślinami.

Odmiana w bieżącym sezonie jeszcze pod numerem D002, nadaje się do nasadzeń na zbiór letni i jesienny. Okres wegetacji krótszy od odmiany Batory. Również bardzo dobrze radzi sobie w warunkach stresowych. Niestety nie nadaje się do zbioru w okresie lipca i sierpnia. Łodyga bez objawów pęknięcia, co pozwala na handel na świeżym rynku.

Praktycznie od poprzedniego sezonu firmy nasienne namawiają do nasadzeń brokuła w większym zagęszczeniu, nawet do 40 tys. sztuk na hektar. Nowe odmiany tworzą wtedy róże mniejsze, ale o zdecydowanie lepszej jakości, które znacznie łatwiej i szybciej się różyczkuje, a plony osiągane z takich plantacji są bardzo wysokie i dochodzą do 16 ton różyczek z hektara. Gęstsze nasadzenia wymagają również większego nawożenia. Ja, jako doradca, swoich producentów namawiam już od wielu lat na zagęszczenie uprawy. Ci, którzy mnie posłuchali, są zadowoleni z uzyskiwanych efektów.

Kolejna odmiana prezentowana przez Marka Zielińskiego to odmiana Bini. Od zeszłego roku w sprzedaży w UK, a w Polsce dalej w testach. Odmiana o okresie wegetacji około 70 dni. Bardzo ładna grzybkowata róża z wyrównanym drobnym pączkiem, z tendencją do lekkiego przebarwienia antocyjanowego. Róże nie przerastają liściem. Bardzo wysokie wyrównanie roślin powoduje, że przy jednorazowym przejściu wycina się nawet 95% róż. Odmiana jest również mniej podatna na zagniwanie, a jest to opinia producentów z Holandii.

Ostatnia propozycja Syngenty to od kilku lat promowany Monflor. Jest to odmiana przeznaczona do mechanicznego różyczkowania, w którym jednym cięciem różyczkujemy całą różę. Jeżeli chodzi o tę odmianę, to jest to najbardziej smaczny brokuł. Zawdzięcza on tę cechę dłuższym głąbikom (około 5–7 cm). Bardzo duża produkcja tego typu brokuła była prowadzona w Hiszpanii, a produkt ten był oferowany na rynku czterech państw europejskich (Niemiec, Rumunii, Szwajcarii i Czech). Odniósł on tam bardzo duży sukces i dzięki temu na przyszły rok zostanie znacznie zwiększona jego produkcja.

Następnym punktem spotkania było moje wystąpienie, podczas którego omówiłem problemy w uprawie brokuła w wiosennym sezonie. Największe zagrożenie w uprawie brokuła wiosennego to szkodniki, mniejszym problemem w uprawie letniej są choroby. Najważniejsze szkodniki występujące na wiosnę to po pierwsze: śmietka kapuściana, tantniś krzyżowiaczek i od niedawna dużym problemem robią się naloty słodyszka lub innych szkodników rzepaku.

W przypadku śmietki mamy pułapki zapachowe, które możemy wystawić na pole tuż po wysadzeniu rozsady brokuła czy innych kapustnych, które to będą nam sygnalizować pojawienie się szkodników. Progiem szkodliwości są dwie odłowione muchy w jednej pułapce w ciągu dwóch dni. Po przekroczeniu progu szkodliwości należy wykonywać zabiegi ochrony roślin. Jeżeli chodzi o możliwości ochrony, to po pierwsze możemy zaprawiać nasiona. Jednak zaprawy będą działały najdłużej do 8 tygodni od wysiewu nasion. Produkcja rozsady trwa około 5–6, a po posadzeniu w pole śmietka pojawia się około 5 maja. W praktyce  zaprawy chronią do momentu pojawienia się szkodników. Drugim sposobem ustrzeżenia się przed śmietką jest zaprawienie bryły korzeniowej. Większość producentów wykonuje taki zabieg chloropiryfosem z dodatkiem pyretroidu. W bieżącym sezonie ze względu na wysokie temperatury preparaty z grupy fosforoorganicznych miały szansę działać w glebie. Takie zaprawianie możemy uznać za skuteczne nie dłużej niż około 14 dni. Tak więc, pierwsza posadzona rozsada na tym polu tak naprawdę mogła również się rozminąć ze szkodnikami. Po ustaniu działania preparatu pojawiły się pierwsze larwy. Za zachodnią granicą producenci radzą sobie zaprawiając bryłę korzeniową substancją aktywną o nazwie sinosad. W Polsce w uprawie brokuła jest zarejestrowany produkt o nazwie SpinTor właśnie z wymienioną substancją aktywną. Następny nowy sposób to zaprawianie bryły korzeniowej na 3 dni przed sadzeniem produktem o nazwie Verimark. Jest to niestety bardzo drogi produkt, ale po posadzeniu rozsad przywiezionych do Polski z UK okazuje się, że możemy liczyć na ochronę nawet do 6 tygodni od posadzenia. Produkt ten nie tylko zabezpiecza przed śmietką, ale również przed innymi szkodnikami, takimi jak tantniś czy mączliki. Jedyny problem, jaki widzę w zastosowaniu tego produktu jest taki, że działa on systemicznie w roślinie. Szkodnik musi niestety spróbować trochę tkanki, żeby został zabity. Producenci zwykle gdy widzą żywe larwy śmietki na szyjce korzeniowej wykonują niekontrolowane zabiegi ochrony roślin, często niepotrzebnie. Oczywiście przy bardzo dużej presji szkodników należy pewnie wykonać zabiegi ograniczające populację nalatujących much. Niestety ten produkt jest zbyt krótko na rynku, aby można było powiedzieć, jaką presję szkodnika wytrzymają rośliny. Wydaje się, że im bardziej zaawansowane we wzroście rośliny kapustnych, tym lepiej sobie poradzą z wieloma szkodnikami.

Jeżeli chodzi o tantnisia, to bardzo dobrze go widać jak lata w uprawie brokuła. Należy tylko systematycznie wykonywać lustracje na plantacjach. Niestety wielu producentów z nadmiaru obowiązków bagatelizuje takie lustracje i przychodząc na pole po kilku czy kilkunastu dniach są zaskoczeni ilością żerujących larw. Wtedy to nawet najlepsze insektycydy nie zrobią porządku z gąsienicami, które praktycznie kończą żerowanie i owijają się w kokon. Takie kokony możemy również spotkać w różach, a wyjęcie ich jest praktycznie niemożliwe. Stosuje się wtedy najchętniej preparaty oparte na chloropiryfosie, które do zwalczania tego szkodnika niestety nie są najlepsze. Najlepsze produkty do zwalczania gąsienic tantnisia to Coragen i SpinTor. Obydwa produkty mają rejestrację w uprawie brokuła. Coragen, co prawda od niedawna i co bardzo ważne, ma jeden dzień karencji. Coragen w Holandii polecany jest na masowe loty owadów dorosłych. Bardzo ważna jest tutaj jednak technika zabiegu ochroniarskiego. Wszyscy zapewne wiedzą, że tantniś żeruje na spodniej stronie liści, więc również ta strona musi być dokładnie opryskana. Wymaga to użycia większej ilości cieczy roboczej, być może dysz wirowych lub opryskiwacza z pomocniczym strumieniem powietrza. Inny problem jest wtedy, kiedy są intensywne deszcze lub podlewamy plantację, aby substancja aktywna została przyklejona do liści. Najlepiej użyć produktu Protector, który po jednej godzinie przy udziale światła słonecznego zostaje spolimeryzowany i bardzo trudno go spłukać. Aby ograniczyć ilość owadów dorosłych na plantacji można wykonywać zabiegi preparatami z grupy pyretroidów z tym, że powinny one być wykonywane w godzinach porannych, kiedy plantacja i bytujące na niej szkodniki są wychłodzone i niezbyt szybko się przemieszczają. Trzeba jednak uważać, aby nie wytruć pracujących w pobliżu na kwitnących roślinach, o ile są, owadów zapylających.

Słodyszek czy inne chrząszcze żerujące w rzepaku nalatują na plantacje brokuła i wygryzają pąki, nawet w bardzo małych bo już 1-centymetrowych różach. Dlatego też należy po stwierdzeniu ich na plantacji wykonać zabieg preparatami typu Proteus czy Mospilan z dodatkiem pyretroidu. Zwykle po takim jednym zabiegu mamy spokój ze szkodnikami. Gorzej jest wtedy, kiedy szkodniki pojawią się, gdy róże są za kilka dni gotowe do cięcia. Można wtedy wykonać zabieg preparatem SpinTor, który ograniczy liczebność populacji szkodników.

Następnie zabrał głos Szymon Cieśliński z firmy BioAgris. Opowiedział o produktach stosowanych na plantacji brokuła, zwłaszcza o produkcie XStres, który był stosowany dwukrotnie. Pierwsza dawka 1,5 litr/ha około 15 czerwca i druga w ilości 1 litr po 7 dniach od pierwszego zastosowania. Co powoduje zastosowanie produktu? Otóż w roślinach brokuła hamowana jest produkcja etylenu odpowiadającego za starzenie się rośliny. Wskutek tego róże brokuła rosną nieprzerwanie nie starzejąc się i nie rozluźniając się. Zachowują przez dłuższy czas wartość handlową. Inny produkt godny uwagi to Protector, który utrzymuje na roślinie dłużej substancję aktywną nie tylko insektycydów, ale także fungicydów. Dodatkowo wiążąc się z woskami roślinnymi powoduje, że mikroorganizmy, a zwłaszcza bakterie mają utrudniony dostęp do miejsc infekcji. Następny produkt, niestety rzadko stosowany i niedoceniany przez producentów to Vapor Gard. Jest to produkt ograniczający parowanie z liści świeżo posadzonej rozsady. Rośliny, które jeszcze nie mogą pobierać wody z gleby w warunkach wysokich temperatur albo bardzo wietrznej pogody, szybko tracą wodę z bryły korzeniowej i liści i mają utrudnione przyjmowanie się lub całkowicie wypadają. Oprysk 1%-owym produktem pozwala na szybsze i lepsze przyjęcie się rozsady, jak również lepsze zniesienie niekorzystnych warunków pogodowych łącznie z niewielkimi przymrozkami.

Na koniec głos zabrał przedstawiciel firmy Krasoń produkującej rozsady – Andrzej Szymański. Przedstawił on ofertę rozsad oraz przypomniał, że firma ma dość długie tradycje, bo na rynku rozsad istnieje już 21 lat.

Tekst i fot. Piotr Borczyński
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego