Końcówka sezonu

Wreszcie kończy się dość trudny sezon uprawy warzyw na Kujawach. Sucha i zimna wiosna nie ułatwiała wschodów i sadzenia roślin ciepłolubnych. Następnie ciągłe opady deszczu, wreszcie ciepło i sucho, co wymusiło nawadnianie upraw. Koniec sierpnia i początek września znowu mokry i chłodny. Co będzie dalej, nie wiadomo.

Plantacje cebuli już dawno skończyły wegetację, ale ze względu na ciągłe opady deszczu niewielu producentów zdołało je wykopać. Kopanie zaczęło się dopiero w drugiej dekadzie września. Cebule niestety są dość mocno ubrudzone w ziemi, nawet jeśli kopane są wtedy, kiedy już wierzchnia warstwa gleby przeschła. Te plantacje, które zostały wykopane wcześniej, przed deszczami, wymagają niestety dodatkowego ruszenia cebul. Niektóre cebule bowiem zaczęły wypuszczać korzenie i łapać się gruntu. Taka sytuacja nie wpłynie dobrze na przechowywanie nawet dobrze zasuszonych plantacji. Po zbiorach cebul z dymki okazało się, że niewielki ich procent jest porażony bakteriozami, co powoduje gnicie cebul i znaczne straty podczas obierania dla przemysłu. Producenci szacują, że odpad na początku września wynosił od 25 do 35%. Jest to dość dużo. Mimo dobrych plonów może wyjść na to, że ci którzy postawili na dymkę zamkną rok pod kreską. Cebule z siewu wiosennego na niektórych plantacjach dobrze ochronionych wydały nawet niezłe plony – ponad 50 ton z hektara, ale na Kujawach są tak duże nakłady na ochronę, że wielu producentów zastanawia się, czy naprawdę warto uprawiać nie tylko cebulę, ale także inne warzywa. Po rozmowach z producentami okazuje się, że wykonano około 12 zabiegów ochronnych przed chorobami. Nie liczymy zabiegów herbicydowych i przeciwko szkodnikom. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to może nie ma ich dużo, ale niestety opryskanie hektara to koszt od 300 do 700 zł.

Wydaje się, że w najgorszej sytuacji są producenci warzyw ciepłolubnych. Myślę tu przede wszystkim o pomidorach gruntowych dla przemysłu, jak również o papryce gruntowej, chociaż tych ostatnich plantacji jest niewiele. Jednak koszt nasion i rozsady papryki jest bardzo wysoki. Pomidory gruntowe niestety nie zawiązały dużej ilości owoców podczas chłodnej i deszczowej pogody w czerwcu i na początku lipca. Następnie plantacje zostały zaatakowane przez zarazę ziemniaka, co spowodowało znaczne straty w ulistnieniu i owocach. Niektóre plantacje zostały zniszczone całkowicie. Natomiast chłodna pogoda na koniec sierpnia i początku września nie sprzyja dojrzewaniu owoców. Owszem, owoce wyrośnięte traktowane znacznie wcześniej produktami przyśpieszającymi wybarwianie, ale nie niszczącymi naci, takimi jak Haskon M 10 – są czerwone. Niestety około 30% owoców jeszcze nie dorosło, a nawet jeśli były wyrośnięte, to zastosowanie nawet preparatów totalnych zawierających etefon nie wpłynęło na szybsze wybarwienie. Owoce czerwone po tak dużej ilości wody pod koniec sierpnia, mimo że są to odmiany twarde, niestety pękają i nie nadają się do zbioru. Następny problem to powtórne dość liczne infekcje zarazy ziemniaka, co w połączeniu z brakiem możliwości ochrony ze względu na brak dobrze działających interwencyjnie fungicydów może zniszczyć do końca plantacje. Z rozmów z producentami wynika, że średnie plony owoców pomidorów mogą kształtować się na poziomie danych statystycznych, czyli około 20–30 ton z hektara. Takie plony przy bardzo wysokich nakładach mogą spowodować przyśpieszenie decyzji o zakończeniu przygody producentów z pomidorem gruntowym. Zakłady przetwórcze też nie chcą rozmawiać o podniesieniu cen za surowiec, tłumacząc się tanim produktem za granicami kraju, w Chinach czy na Ukrainie.

W przypadku warzyw kapustnych obserwuje się na polach uprawnych również wiele problemów. Zwłaszcza na glebach bardzo dobrych i zwięzłych, na których powinno uprawiać się takie rośliny, jest wiele problemów z rozwojem systemu korzeniowego. Jak rozgarniamy liście widać na powierzchni gleby pajęczynę korzeni włośnikowych. Jeżeli teraz braknie wody w wierzchniej warstwie gleby, kalafior czy brokuł wydadzą znacznie mniejsze plony od spodziewanych. W takiej sytuacji w gospodarstwach, gdzie jest możliwość nawadniania plantacji, zalecam deszczowanie, ale małymi dawkami wody, tak jak do wschodów nasion, czyli 10–15 litrów na 1 m2 powierzchni. Ze względu na to, że system korzeniowy jest na samym wierzchu gleby należy też utrzymać optymalną zawartość składników pokarmowych w tej warstwie. Mogą w tym pomóc nawozy zawierające niewielkie ilości azotu, znaczne ilości potasu i wapnia, takie jak Unika Calcium wysypywane w małych ilościach po około 100–150 kg/ha.

Warzywa korzeniowe, które będą zbierane w październiku, takie jak marchew, seler czy pietruszka muszą być dobrze chronione, aby korzenie w przechowalni nie zaczęły gnić z powodu porażenia patogenami występującymi w glebie, jak np. zgnilizna twardzikowa czy inne choroby przechowalnicze. Gleba jest cały czas mokra, a więc może dochodzić bardzo łatwo do infekcji różnymi patogenami grzybowymi, które mogą spowodować znaczny ubytek masy w przechowali. Dobra ochrona naci praktycznie do końca wzrostu, czyli aż do zbiorów może spowodować, że korzenie schowane do przechowalni przeleżą znacznie dłużej i w znacznie lepszej kondycji. Okaże się, kto chronił skutecznie plantację od samego początku wzrostu. Zdrowa nać roślin korzeniowych, to nie tylko łatwość zbioru, ale także znacznie lepsza kondycja korzeni w przechowalni. Na wielu plantacjach obserwuje się problemy z mączniakiem prawdziwym na naci pietruszki, z alternariozą na naci marchwi i septoriozą na liściach selera.

bakteriozy w cebuli z dymki
korzenie przybyszowe na łodydze brokuła tworzące się ponad systemem korzeniowym w wyniku nadmiaru wody
popękane owoce pomidorów po opadach deszczu
system korzeniowy brokuła zbudowany na powierzchni gleby
septorioza na liściach selera

Tekst i fot. Piotr Borczyński
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego