Pogoda daje się we znaki

Miesiąc temu, kiedy kończyłem poprzedni tekst, było sucho i ciepło. Zaczynały padać deszcze, ale to co się stało w drugiej połowie czerwca zaskoczyło wielu producentów. W niektórych rejonach na Kujawach, zwłaszcza w okolicach Inowrocławia, w ostatnich dwóch tygodniach czerwca spadło ponad 300 litrów na 1 m2.

Opady były dość intensywne. Padało praktycznie każdego dnia. Były również opady burzowe przekraczające w ciągu doby 100, a nawet 150 litrów wody. Ze względu na to, że pola nie są idealnie równe, tylko lekko pofałdowane, woda spływała w najniższe miejsca na polu. Niestety mimo szybkich reakcji rolników i wypompowania wody stojącej do rowów i tak powstały wymiękliska.

Z powodu często padających deszczy zwilżenie roślin było praktycznie nieprzerwane, co przyczyniło się do bardzo dużego rozwoju chorób bakteryjnych, a następnie grzybowych. Największy problem z bakteriozami mieli producenci brokuła produkowanego na świeży rynek, jak również dla przemysłu zamrażalniczego. Tam, gdzie padało praktycznie każdego dnia, niestety nie było możliwości zabezpieczenia róż przed gniciem. Mimo podejmowanych prób i stosowania dość częstego dezynfektantów (nawet dwa razy w ciągu dnia) róże i tak były atakowane przez bakterie. Na polach, gdzie opady były zdecydowanie mniejsze, producenci używający produktów typu Nano Mi (zawierających duże ilości na tyle małych cząsteczek srebra, które wnikały pomiędzy komórki i działały praktycznie interwencyjnie) sprzątnęli dobrej jakości wysokie plony różyczek.

Intensywne i częste opady spowodowały, że większość szkodników warzyw kapustnych nie miała szans i nie była szkodliwa, zwłaszcza mączliki. Jeżeli chodzi o tantnisia, to na plantacjach, gdzie nie zadbano o zmniejszenie populacji owadów dorosłych zanim złożą jaja, larwy zaczęły się wylęgać, a niestety nie było kiedy opryskać roślin. Inny problem to brak produktów do wykonania zabiegów zwalczających gąsienice motyli. Na plantacjach, gdzie rozsada była zaprawiona Verimarkiem nie powinno używać się drugi raz tej samej substancji aktywnej, czyli produktu Benevia, ze względu na możliwość szybkiego uodpornienia szkodników, takich jak mączliki czy śmietki, ale również inne zwalczane owady. Ponieważ w sprzedaży brakło produktu SpinTor trzeba było korzystać z Coragenu, który również ma substancję aktywną z tej samej grupy chemicznej co Verimark czy Benevia. Owszem na sam koniec wegetacji ze względu na krótki okres karencji można ten produkt włączyć do ochrony. Na rynku kilka lat temu w uprawie brokuła funkcjonował również doskonały produkt o nazwie Steward, ale i on stracił rejestrację w tej uprawie. Pozostały więc do wykorzystania produkty biologiczne oparte na bacillus turingesis. Producenci jednak niestety nie mają zbyt dużego zaufania do takich produktów. Jest także zbyt mało informacji ze strony firm handlowych, jak te produkty działają i jak je poprawnie zastosować.

Oprócz bakterioz wiele plantacji warzyw zostało poważnie zaatakowanych przez choroby grzybowe. Tam, gdzie opadów było dużo i potworzyły się zastoiska wody, na polach zaczęły się problemy z chorobami grzybowymi. Zainfekowane zostały plantacje cebuli mączniakiem rzekomym, a plantacje ziemniaków czy pomidorów zarazą ziemniaka. Producenci cebuli czy  ziemniaków nie byli przyzwyczajeni do stosowania dobrych fungicydów o działaniu systemicznym, wobec czego zaczęły się problemy. Na plantacjach, gdzie były stosowane dobre produkty zaraza ziemniaka czy też mączniak rzekomy rozwijają się dalej. W takich wypadkach należy wykonywać ochronę częściej niż raz w tygodniu. Niestety na tak częste zabiegi brakuje również produktów i trzeba często wykonywać zabiegi tymi samymi substancjami aktywnymi, co również może prowadzić do uodpornienia się patogenów grzybowych.

W niektórych miejscowościach punktowo padał grad, który spowodował uszkodzenia części nadziemnych roślin uprawnych. Uszkodzone są liście w różnym stopniu, ale  nawet te najmniejsze jednak spowodowały zahamowanie wzrostu i mogą zmniejszać plony, zwiększa się również ryzyko porażenia chorobami bakteryjnymi i grzybowymi. Takie plantacje oczywiście, jeżeli nie są zniszczone w 100% i rokują jeszcze wydanie średniego plonu, należy jak najszybciej po gradobiciu zabezpieczyć przed infekcjami bakterii, wykorzystując do tego celu preparaty miedziowe o działaniu ochronnym lub produkty zawierające srebro (wspomniany wyżej Nano Mi) wraz z nawozami wapniowymi, które zaczną uszczelniać przerwane tkanki. W następnym kroku trzeba takie plantacje zabezpieczyć przed chorobami grzybowymi, takimi jak mączniaki rzekome, szara pleśń czy stemphylium.

Plantacje, zwłaszcza cebuli, po przejściu ulewnych deszczy zostały pozbawione w zasięgu systemu korzeniowego składników odżywczych. Ze względu na to, że cebula ma słaby i płytki system korzeniowy należało w połowie lipca dosypać około 100–200 kg/ha nawozu Unica Calcium. Składników pokarmowych brakowało plantacjom innych roślin o znacznie mocniejszym systemie korzeniowym, takim jak brokuł, pomidor gruntowy czy kalafior. Rośliny te mają znacznie silniejszy system korzeniowy niż cebula, ale ze względu na nadmierne ilości wody składniki pokarmowe mogły zostać wypłukane poza jego zasięg lub ze względu na przejściowe warunki beztlenowe w glebie został zniszczony włośnikowy system korzeniowy. Do odżywienia takich plantacji możemy użyć nawozów, takich jak Yara Mila Complex lub wspomniana już Unica Calcium. Jeżeli jest to możliwe nawożenie doglebowe należy podzielić na kilka małych dawek nawozów, zamiast wysypać jedną lub dwie duże dawki, zwłaszcza nawozów zawierających azot czy potas. Składniki te bowiem dość szybko przechodzą do roztworu glebowego i mogą być wypłukiwane z gleby.

Natomiast jeżeli chodzi o przyszłość, to po dość znacznych opadach, które narobiły wiele szkód na plantacjach nadchodzi czas, kiedy roślinom zaczyna brakować wody zwłaszcza tym, które budują plon. Na Kujawach, w niektórych miejscach rolnicy zaczynają podlewać plantacje cebuli z dymki oraz wczesne cebule z siewu wiosennego.

Przestało padać, więc rolnicy też zaczynają sadzić brokuł i kalafior na zbiór jesienny. Tych plantacji na razie nie trzeba nawadniać. Natomiast przy ciepłej i suchej pogodzie mogą pojawić się szkodniki. Obserwuje się, zwłaszcza na starszych plantacjach brokuła czy kalafiora, duże nasilenie mączlików i dużo latających motyli tantnisia.

Ze względu na dość częste i duże opady deszczu producenci cebuli nie mieli problemu z wciornastkami. Natomiast kiedy zaczną się zbiory rzepaku i zbóż, to owady z tych plantacji bardzo chętnie przeniosą się na plantacje cebuli. Z tego względu należy wykonać zabiegi zabezpieczające rośliny cebuli produktami Movento lub Benevia. Movento opryskujemy ze zwilżaczami rozpuszczającymi woski roślinne i w małej ilości wody (około 300 litrów/ha), aby jak najwięcej substancji aktywnej zostało wchłonięte przez roślinę, a produkt Benevia nanosimy z większą ilością wody około 400–500 litrów/ha w zależności od wielkości szczypioru, używając adiuwantów olejowych. Obydwa produkty nie działają kontaktowo na szkodniki. Muszą być pobrane z sokami roślinnymi z tkanki. Z tego też względu takie opryski wykonujemy, jak tylko w naszej okolicy zaczynają się żniwa. Po takim oprysku plantacje są chronione przed wciornastkami przez około 3 tygodnie.

Tekst i fot. Piotr Borczyński
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Zalewiska na polach
Zaraza ziemniaka na pomidorze
Cebula lekko uszkodzona przez grad
Bakteriozy na brokule
Kalarepa po gradobiciu. Dyskwalifikacja ze sprzedaży