Ze skrajności w skrajność

Jeszcze w połowie lipca na Kujawach dość mocno padało, a w połowie sierpnia było bardzo sucho i ciepło. Rośliny przyzwyczajone do dużych ilości wody nie wytworzyły odpowiednio rozległego systemu korzeniowego, co później skutkowało dużym zapotrzebowaniem na wodę, która niestety nie padała już z nieba. Trzeba więc było ją dostarczyć za pomocą deszczowni.

W połowie sierpnia było ciepło i sucho praktycznie już od miesiąca. Co prawda od czasu do czasu spadł jakiś deszcz, ale były to opady punktowe, często burzowe, czasami z gradem. Sucha, a zwłaszcza ciepła pogoda spowodowała, że choroby grzybowe atakujące warzywa, takie jak mączniak rzekomy czy zaraza ziemniaka oraz bakteriozy praktycznie ustąpiły, ale rośliny zaczęły atakować alternariozy, mączniaki prawdziwe i szkodniki, takie jak wciornastki, mączliki czy gąsienice motyli.

Na plantacjach warzyw kapustnych panował pozorny spokój. Róże kalafiora czy brokuła rosły szybko i bez objawów chorób grzybowych i bakteryjnych, nie było również dużych ilości szkodników. Niestety był to spokój pozorny. Rośliny przyzwyczajone do komfortu wodnego należało nawadniać, ale spostrzeżenia producentów są takie, że wody należy dostarczać w ograniczonej ilości, ale często. Zbyt duże ilości wody zaaplikowanej na plantacji przy wysokich temperaturach przyczyniają się do powstawania ognisk gnilnych powodowanych przez bakterie. Mimo dość wysokich temperatur zarówno w dzień, jak i w nocy róże nie przerastały i na bieżąco były zbierane. Sukcesywne zbiory ułatwiały sprzedaż, ponieważ na rynku nie było nadmiaru brokuła i kalafiora. Wiele plantacji, nawet tych, które były zbierane, nie było nadmiernie atakowanych przez szkodniki, takie jak mączliki. W poprzednim roku w tym samym czasie nie można było sobie poradzić bardzo dużymi ilościami mączlików (owadów dorosłych) na plantacjach, które przebywały również w różach i trudno było je stamtąd wydostać. Ujawniały się dopiero po zafoliowaniu na półkach sklepowych.

Na plantacjach cebuli z siewu wiosennego już schyłek wegetacji. Wiele plantacji jednak, zwłaszcza na Kujawach, zostało zaatakowanych przez od lat zapomnianego mączniaka rzekomego. Wystąpił on przede wszystkim na polach z dużym szczypiorem oraz w miejscach, gdzie szczypior był dłużej zwilżony. Takie miejsca to zadolenia lub zastoiska przy wysokich roślinach, takich jak kukurydza. Mączniak rzekomy bowiem bardzo dobrze się rozwija, kiedy zwilżenie roślin po wschodzie słońca występuje dłużej niż 4 godziny. Wtedy to dochodzi do infekcji szczypioru. Na niektórych plantacjach mimo dość intensywnej ochrony też wystąpiło porażenie tą chorobą, ale zdecydowanie mniejsze niż na plantacjach słabo lub wcale nie chronionych. Infekcje mączniakiem rzekomym wystąpiły kilka dni po intensywnych opadach. Natomiast kiedy zrobiło się ciepło i sucho, zwłaszcza kiedy na Kujawach rozpoczęto żniwa, plantacje cebuli zostały zaatakowane również przez wciornastki. Taka sytuacja zaskoczyła wielu producentów. Wtedy to dzieło zniszczenia szczypioru zostało dokonane do końca.

Plantacje pomidorów gruntowych, które były ochronione przez lipiec i przetrwały intensywne infekcje zarazy ziemniaka, zaczęły plonować. Pierwsze owoce jednak na niektórych polach były porażone przez suchą zgniliznę wierzchołkową. Objawy niestety nie były widoczne na zewnętrznej części owoców, tylko wewnątrz. Po przełamaniu widać było czarne suche plamy. Spowodowane było to tym, że nawet gdy padało rośliny nie pobierały intensywnie wapnia. Nadmiar wody spowodował, że system korzeniowy nie pracował dobrze. Wtedy, kiedy opady były częste, mimo optymalnych temperatur do wzrostu owoców, była zbyt duża wilgotność powietrza, co mogło również spowodować niepobieranie wapnia z gleby. W tym czasie niestety nie było możliwości zbyt częstego opryskiwania plantacji, jak również producenci zapominali o dodawaniu do zabiegów preparatów wapniowych. W połowie sierpnia było sucho i ciepło, zwłaszcza na słabszych stanowiskach, gdzie rośliny pomidorów przetrwały w dobrej kondycji, niszczyła je susza i alternaria. Objawy alternariozy występowały na liściach niszcząc je całkowicie, co powodowało odsłonięcie owoców i poparzenia słoneczne.

Plantacje ogórków gruntowych również zostały zaatakowane najpierw przez choroby bakteryjne (kańciastą plamistość bakteryjną), o której producenci niestety przez ostatnie kilka lat zapomnieli i nie dodawali do ochrony preparatów miedziowych. Wiele nowych odmian ma tolerancję na mączniaka rzekomego, co powoduje, że rośliny również są mniej odporne na choroby bakteryjne. Sucha i ciepła pogoda w kilku minionych sezonach uśpiła czujność producentów. Kiedy jednak przeszły deszcze i zrobiło się chłodno w nocy, zaczęły się problemy z mączniakiem rzekomym. Było tak duże nasilenie infekcji, że na wielu plantacjach nawet z tolerancją na tę chorobę wystąpiły pierwsze objawy na liściach. Inny problem w czasie ciepłej i suchej pogody to zniszczenia liści powodowane przez zmiennika lucernowca. Od kilku lat nie ma zarejestrowanych preparatów do ochrony plantacji ogórków podczas zbiorów. Jedyny produkt do zwalczania tego szkodnika to Mospilan, ale karencja wynosi niestety 14 dni, co nie pozwala zastosować go podczas zbiorów. Kilka lat temu stracił rejestrację produkt Talstar, który był zarejestrowany do zwalczania zmiennika i przędziorków, a jego karencja wynosiła 3 dni.

Trudno przewidzieć jaką pogodę przyniesie wrzesień, ale czeka nas dalsza ochrona plantacji pomidorów i ogórków przed chorobami grzybowymi. Niestety wielu producentów, zwłaszcza pomidorów gruntowych, w czasie, kiedy owoce już dojrzewają i do zbioru zostało niewiele czasu zapomina o ochronie plantacji. Wtedy to mogą wystąpić: zaraza ziemniaka, alternariozy i antraknoza. Alternariozy występują przy suchej i ciepłej pogodzie, natomiast dwie pozostałe choroby rozwijają się znakomicie wtedy, gdy znacznie chłodniejsze są noce. Nieraz wielu producentów dziwi się, że pomidory czerwone są na polu, a niestety niewiele owoców nadaje się do zbioru. Ochronę przed antraknozą należy rozpocząć już podczas początku dojrzewania owoców. Jeżeli chodzi o dojrzewanie owoców, to należy przypomnieć, że pomidor jest rośliną klimakteryczną i żeby owoce robiły się czerwone wymagana jest odpowiednia temperatura. Owoce nie dojrzewają lub dojrzewają bardzo wolno kiedy temperatura spada poniżej 12oC. Poniżej 8oC owoce nie dojrzewają w ogóle. Temperatura optymalna to 15oC, zwłaszcza w nocy. Poniżej tej wartości temperatury nie powinny spadać, aby proces dojrzewania nie został zachwiany. Można wtedy używać niewiadomo jak dużych dawek produktów opartych na etefonie, a owoce i tak nie dojrzewają. Z tego też względu proces dojrzewania należy rozpocząć zdecydowanie wcześniej produktami, które nie niszczą naci i powodują, że owoce wyrośnięte zaczynają wybarwiać się wcześniej pozwalając wyrosnąć i zacząć dojrzewać szybciej następnym owocom. W tym roku będzie to trudne ze względu na późny termin sadzenia rozsady spowodowany występującymi nawet w 3. dekadzie maja przymrozkami.

Jeżeli chodzi o warzywa kapustne to należy pamiętać o ciągłej ochronie przed szkodnikami. Plantacje, gdzie rozsadę zaprawiono Verimarkiem po około 4 tygodniach od posadzenia trzeba opryskiwać produktami systemicznymi. Na plantacjach również już w połowie sierpnia pojawiły się mszyce. Nie próżnowały również tantnisie i inne gąsienice motyli. Mimo małej ilości produktów do zwalczania, zwłaszcza gąsienic, ostatnio uzyskał rejestrację produkt sadowniczy Afirm.

Tekst i fot. Piotr Borczyński
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Skip to content