Krajowe źródła białka w żywieniu inwentarza – czy to możliwe?

Pytanie postawione w tytule nurtuje wielu rolników. Jedni uważają, że jest to niemożliwe, drudzy – że możliwe. Tymczasem wszystko zależy od konsumentów. Społeczeństwo w wielu krajach, także w Polsce, obawia się, że skarmianie roślin zmodyfikowanych genetycznie (GMO) może ujemnie oddziaływać na zdrowie zwierząt i ludzi. 

Co prawda nie ma jednoznacznych wiarygodnych wyników badań naukowych świadczących o tym, że spożywanie produktów GMO lub zawierających materiały pochodzące z GMO może zaszkodzić zwierzętom i ludziom, to szanując wolność jednostki trzeba jednak konsumentom zapewnić możliwość swobodnego wyboru artykułów spożywczych – z GMO lub – bez GMO. Wobec czego należy zastosować alternatywne rozwiązanie i wykorzystać w żywieniu zwierząt gospodarskich rodzime białko roślinne skarmiając niemodyfikowane genetycznie (non-GMO) nasiona roślin strączkowych i poekstrakcyjną śrutę rzepakową lub niektóre przemysłowe produkty uboczne, np. suszony wywar zbożowy z częściami rozpuszczalnymi (DDGS) bądź takie materiały paszowe jak drożdże pastewne (paszowe) lub piwne.

Tymczasem około 80–90% światowego rynku stanowi soja GMO uprawiana przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Argentynie i RPA. Corocznie do Europy trafia około 12 mln ton soi modyfikowanej genetycznie, którą przeznacza się na cele paszowe. W Polsce zapotrzebowanie na surowce białkowe do produkcji pasz wynosi około 1 mln t białka i jest ono zaspokajane w 80% przez importowaną poekstrakcyjną śrutę sojową. Jednak 98% tego surowca pochodzi z roślin GMO, głównie z odmian Roundup Ready. Ich udział w mieszankach paszowych kształtuje się na poziomie 55–60%, co w przeliczeniu na białko pochodzące z odmian GMO stanowi 63%. Soja jest powszechnie wykorzystywana przez przemysł spożywczy. Z jej nasion pozyskuje się np. mleczko sojowe, które po fermentacji bakteryjnej i wytrąceniu białek staje się serkiem tofu. Jednym ze składników farszu mięsno-roślinnego w wyrobach wędliniarskich jest także soja.

Podobnie jak i inne nasiona roślin strączkowych, także nasiona soi zawierają substancje bioaktywne o charakterze antyodżywczym (antyżwieniowym), co ogranicza ich wykorzystanie w żywieniu zwierząt, szczególnie młodych. Związki te chronią rośliny i nasiona przed chorobami i szkodnikami, pełnią również rolę obronną przed zjedzeniem przez zwierzęta. Na szczęście są one nieodporne na ciepło, więc różne procesy termiczne je dezaktywizują, np. toastowanie (podgrzewanie, podpiekanie) lub ekstruzja (proces barotermiczny polegający na przeciskaniu nasion w specjalnej prasie, tzw. ekstruderze).

Czy istnieje alternatywa dla śruty poekstrakcyjnej sojowej GMO? Z żywieniowego punktu widzenia śruta sojowa ma najwięcej białka i aminokwasów – metioniny i lizyny, jej białko jest najlepiej trawione, podobnie jak i oba wymienione aminokwasy. Na przykład w porównaniu z grochem ma dwa razy więcej aminokwasów strawnych i białka. Bardzo dobrze bilansuje się ją z ziarnem kukurydzy, dla którego jest komplementarna pod względem zawartości aminokwasów.

Według szacunków profesora Franciszka Brzóski w Polsce skarmia się około 10 mln ton śrut zbożowych bez dodatkowego białka paszowego, co wskazuje na niską efektywność wykorzystania istniejącej bazy paszowej. Podstawowym źródłem białka dla zwierząt gospodarskich jest ziarno zbóż, przy zapotrzebowaniu na białko paszowe rzędu 1,1 mln ton rocznie (oprócz śrut zbożowych), w tym 74,5% pokrywane jest białkiem pochodzącym ze śruty poekstrakcyjnej sojowej. Z wyliczeń specjalistów z zakresu żywienia zwierząt wynika, że być może około 0,8 mln ton białka ze śruty sojowej nie uda się zastąpić białkiem pochodzącym z innych materiałów paszowych, zwłaszcza wobec konieczności spełnienia wymagań fizjologicznych zwierząt. Od jakiegoś czasu są w Polsce prowadzone szeroko zakrojone badania nad wykorzystaniem nasion roślin strączkowych w żywieniu bydła, świń i drobiu, jak również wykorzystaniem procesów termicznych do ich uzdatniania. Wyniki są obiecujące. Ponadto prowadzi się także badania nad uprawą różnych odmian soi non-GMO i ich skarmianiem po obróbce termicznej. Projekt taki od połowy tego roku realizuje grupa operacyjna EPI (Europejskiego Partnerstwa dla Innowacji w Rolnictwie) Moja Soja w dwóch województwach – kujawsko-pomorskim i wielkopolskim (www.mojasoja.eu).

Zakładając, że oprócz nasion rodzimych roślin strączkowych – grochu, peluszki, bobiku, łubinu białego, łubinu żółtego, łubinu wąskolistnego skarmiane będą także inne pasze białkowe, na rynku mogą być potrzebne krajowe lub importowane materiały paszowe non-GMO, takie jak: poekstrakcyjna śruta sojowa, pełnotłuste nasiona soi poddane zabiegom termicznym, nasiona rzepaku, makuch rzepakowy, ekspeller rzepakowy, poekstrakcyjna śruta rzepakowa, poekstrakcyjna śruta słonecznikowa, poekstrakcyjna śruta arachidowa, mączka rybna, drożdże pastewne, DDGS kukurydziany, gluten kukurydziany.

Tradycyjnym polskim źródłem białka roślinnego są rośliny bobowate (motylkowate) – groch, peluszka, bobik i łubiny, których przemysł paszowy do tej pory wykorzystywał na poziomie około 200 tys. ton rocznie. Nasiona tych roślin zawierają od 21 (groch, peluszka), 27 (bobik) do 39% (łubiny) białka ogólnego, przy zawartości włókna surowego na poziomie od 6–7 (groch, bobik) do 9–15% (łubiny).

Według zaleceń żywieniowych warchlaki i tuczniki mogą w mieszance paszowej otrzymywać od 15 do 20%, natomiast lochy i knury – 10% grochu, a cielęta, jagnięta i koźlęta – 35%, kurczęta rzeźne – do 20%.

Nasiona bobiku nie powinny być skarmiane w żywieniu prosiąt i warchlaków, ale lochy mogą dostawać w mieszance – 8, a tuczniki – 15% tych nasion, kurczęta brojlery – 5–8 do 25% bez ujemnego wpływu na wyniki produkcyjne, a kury nioski – 10%. 

W żywieniu zwierząt należy stosować nasiona łubinów słodkich – żółtego, wąskolistnego i białego. W żywieniu warchlaków można skarmiać nasiona łubinu żółtego na poziomie 17,5%, a wąskolistnego – 22%. Dopuszczalny udział nasion łubinu żółtego w mieszance dla drobiu rzeźnego bez pogorszenia wyników produkcyjnych wynosi 20%, łubinu białego – 15%, wąskolistnego – 10%. Kurom nioskom można podać do 20% łubinu żółtego lub 18% białego.

W Polsce w latach 2014–2016 zwiększył się areał upraw krajowych roślin strączkowych. Jednak udział ich nasion w mieszankach paszowych wynosił tylko około 12% w przeliczeniu na masę produktu, co daje około 9% w przeliczeniu na białko. Ten niewielki udział wynikał z tego, że eksport netto nasion wyniósł 819 tys. ton, przy 1 956 tys. ton nasion wyprodukowanych w tym czasie. W roku 2015 wyprodukowano w Polsce i skarmiono 3,9 mln ton pasz białkowych, ale w bilansie paszowym 3,5 mln ton stanowiły poekstrakcyjne śruty z nasion roślin oleistych. Stanowiło to 87–90% struktury zużycia surowców wysokobiałkowych.

Zastosowanie zasady zachowania bioróżnorodności ekosystemów powinno znaleźć także zastosowanie w żywieniu zwierząt gospodarskich. W krajowym bilansie paszowym ważne miejsce należy do nasion rodzimych roślin strączkowych – grochu, bobiku, łubinów, peluszki, a także soi niemodyfikowanej genetycznie (non-GMO), która może być uprawiana w naszym kraju. Rodzime surowce białkowe powinny uniezależnić Polskę od importu białka paszowego, zwłaszcza białka GMO pochodzącego z powszechnie stosowanej poekstrakcyjnej śruty sojowej. Przewiduje się, że takie działanie powinno rocznie zwiększyć dodatkowe dochody polskich gospodarstw rolnych o ponad 4 mld złotych.

Piotr Dorszewski
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego