Wypas ślimaków

Gospodarstwo pana Andrzeja Fabiszaka położone jest we wsi Stary Dwór oddalonej o 5 km od Koronowa. Od 2011 r. produkuje on ślimaki.

Do 2008 roku rolnik na 40 ha dobrej ziemi uprawiał zboże i rzepak oraz prowadził tucz trzody chlewnej od 30 macior. Ostatnie lata nie były dobre dla produkcji tuczników. Częste spadki ceny żywca wieprzowego powodowały, że produkcja tuczników stawała się mało opłacalna. Był to okres, kiedy wielu rolników zniechęciło się do produkcji trzody chlewnej i całkowicie zrezygnowało z produkcji zwierzęcej. Pan Andrzej również należał do tej grupy rolników. Była to bardzo odważna decyzja z jego strony, ponieważ produkcja tuczników w tym gospodarstwie prowadzona była „od zawsze”. Zdawał sobie sprawę, że sama produkcja roślinna na takim areale nie przyniesie mu wystarczających dochodów.

Przez dwa lata do głowy przychodziły mu różne pomysły. Posiadał zaplecze w postaci pustych budynków inwentarskich i magazynowych oraz dużo wolnego czasu. Na początku 2011 roku podjął pierwsze próby wdrażania nowej produkcji. Wybór padł na produkcję ślimaków. Był to dla niego całkiem nowy kierunek produkcji. Szybko zdobył wiedzę teoretyczną o hodowli ślimaków, ale brakowało mu praktyki. Postanowił osobiście poznać biologię tych zwierząt. Zakupił 24 ślimaki matki-reproduktory, aby móc obserwować kolejne stadia rozwojowe tego mięczaka i poznać jego wymagania. Próba była na tyle udana, że w październiku 2011 roku podpisał umowę z przetwórnią na produkcję 4 ton ślimaków po gwarantowanej cenie 11 zł za 1 kg i kupił od niej 60 kg ślimaków-matek za kwotę 8 tys. zł. Do wyprodukowania 1 tony potrzebne jest 15 kg ślimaków-reproduktorów. Od października do marca ślimaki trzymane były w stanie uśpienia tzw. hibernacji w pomieszczeniu adaptowanym na chłodnię. Bardzo ważne było utrzymanie temperatury zbliżonej do 4oC i wilgotności względnej 70%. Nie dotrzymanie tych warunków powodowało wybudzanie się ślimaków przed czasem i obumieranie. Rolnik stracił z tego powodu 30% stada.

W marcu ślimaki-reproduktory zostały przeniesione do innego pomieszczenia o wyższej temperaturze i po wybudzeniu zaczęły znosić jaja, z których po 2 tygodniach wylęgły się małe ślimaczki. Te z kolei trafiły do namiotu foliowego i przebywały tam do 15 maja. Gdy temperatura spadała poniżej zera było włączane ogrzewanie. Gdy podrosły i minęły ostatnie przymrozki zostały przeniesione do parku hodowlanego – miejsca docelowego. Na powierzchni około 2 arów rósł młody rzepik perko. Cały teren otoczony był siatką antyucieczkową i wyposażony w „pastucha”. Zainstalowane zraszacze zapewniały optymalną wilgotność.

Gdy świeci słońce ślimaki chowają się pod stoły paszowe – pozbijane krótkie deski, a wieczorem wychodzą na żer. Dodatkowo są dokarmiane paszą. Na jedną tonę utuczonych ślimaków powinna wystarczyć 1 tona paszy, która kosztuje 2 400 zł. Tucz ślimaków będzie odbywał się w tych warunkach do końca września. Przez 3 lata ślimaki-reproduktory mogą pochodzić z własnej hodowli przez co znacznie spadną koszty produkcji.

Pan Andrzej jest zadowolony z hodowli. Jeżeli uzyska zakładaną produkcję 4 tony to koszty wyniosą 50%. Oczywiście nie liczy własnej pracy. Już dzisiaj zamierza od przyszłego roku powiększyć hodowlę o 100%. Od małego dziecka nauczony był opiekować się zwierzętami i teraz mu to pomaga. Hodowla tego typu „pod gołym niebem” wymaga od hodowcy dużego zaangażowania i dużej troskliwości. Osoby, które pracują poza gospodarstwem mogą nie być w stanie zapewnić ślimakom optymalnych warunków. Hodowane przez rolnika ślimaki nazywają się Helix Aspersa Maxima. Pochodzą z Afryki północnej. W Polsce ze ślimaków robiona jest mrożonka lub ślimaki w sosie własnym w puszkach.

tekst i fot.: Andrzej Rojek

KPODR Minikowo, PZDR w Bydgoszczy