Parch jabłoni na Kujawach

           Miniony sezon ochrony jabłoni przed parchem jabłoni (Venturiainaequalis) wielu producentów z Kujaw zalicza do udanych. Tę najważniejszą chorobęjabłoni sadownicy nauczyli się już ograniczać i zwalczać. Tak przynajmniej można sądzić, patrząc z perspektywy ostatnich sezonówz warunkami atmosferycznymi niesprzyjającymi rozwojowi tej choroby.

Ostatni sezon okazał się nietypowym. Zima na Kujawach była raczej łaskawa, jednak niedobór deszczu wiosną odbił się negatywnie na stanie nienawadnianych sadów i plantacji. Przymrozki wiosenne przypadły na okres kwitnienia jabłoni. Temperatura obniżyła się lokalnie do -4°C. Majowe i późniejsze gradobicia spowodowały obniżenie nie tylko plonu, ale i jakości owoców, a przy silnym ich zniszczeniu wpłynęły na zaprzestanie intensywnej ochrony na rzecz zachowawczej.

Pierwsza połowa sezonu wegetacyjnego w 2016 r. pod względem ochrony przed parchem jabłoni przebiegła „spokojnie”. W precyzyjnym wyznaczaniu terminów zwalczania tej choroby pomocne jest coraz powszechniejsze korzystanie producentów jabłek z systemów sygnalizacji bazujących  na wskazaniach stacji meteorologicznych. Komputerowe modele pozwalają na bieżąco monitorować przebieg rozwoju parcha (Model RIMpro rys 1). Systemy uwzględniają czynniki dotyczące patogena, jak i warunki atmosferyczne oraz fazę rozwojową drzew. Określenie terminu pierwszego zabiegu oraz zakończenia wysiewu zarodników workowych pozwala racjonalnie stosować środki ochrony roślin (ś.o.r.). Pomocne przy podejmowaniu decyzji ochroniarskich były także systematyczne lustracje sadów. W wypadku zaobserwowania nawet niewielkiego porażenia chorobą liści należało zadbać o owoce, aby nie doszło do ich porażenia, co w okresie przechowywania skutkowałoby problemami
z parchem przechowalniczym.

Producenci jabłek, prowadząc systematyczną ochronę opartą na zabiegach zapobiegawczych, zabezpieczali rośliny przed infekcjami. Większość sadowników kontynuowała ochronę w drugiej części sezonu, a ich sady były praktycznie wolne od parcha. Zdarzało się, że producenci poprzestawali na ochronie roślin w pierwszej części sezonu i mniejszą uwagę przykładali do zabiegów ochronnych w drugiej jego części. Efektem było wystąpienie parcha wtórnego na liściach, rzadziej na owocach.Objawy infekcji w końcu sezonu mogą nie być widoczne w czasie zbiorów, rozwijają się dopiero podczas przechowywania. Objawami są małe, czarne plamki wielkości główki od szpilki. Plamy są miejscem gdzie może dochodzić do porażenia przez grzyby wywołujące zgnilizny owoców.Owoce takie przedwcześnie tracą wartość handlową.

Inną przyczyną wystąpienia parcha w sadach pomimo stosowania ś.o.r. mogła być odporność grzyba V. inaequalisna poszczególne substancje aktywne preparatów. Pojawieniu się jego form odpornych sprzyjało wykorzystanie do zabiegów preparatów należących do tych samych grup chemicznych. Niewłaściwe jest też opieranie ochrony na jednym lub dwóch środkach. Również przekraczanie dawek maksymalnych oraz liczby zabiegów prowadziło do zagrożenia pojawienia się form grzyba odpornych na anilinopirymidyny, strobiluryny oraz dodynę. Szczególną uwagę producenci jabłek powinni zwrócić na preparaty z grupy SDHI, przy których liczba zabiegów w sezonie jest jasno określona i nie powinna być przekraczana.Nie do końca jest też wyjaśniona rola w pojawianiu się odporności podczas stosowania ś.o.r. niewiadomego pochodzenia, gdzie za skład i zawartość nikt nie przejmuje odpowiedzialności. Sosując śor zafałszowane bardzo często stosuje się czystą substancję aktywną bez substancji wspomagających działanie (emulgatory, wspomagacze itp.), nie wiadomo też ile tej substancji aktywnej jest, bo bardzo często etykieta ma się nijak do zawartości. Nikt nie prowadzi badań z fałszywymi śor i dlatego jest to wielka niewiadoma.

Z uwagi na przedłużające się zbiory jabłek w 2016 r. w wielu gospodarstwach zabiegu mocznikiem nie wykonano w najkorzystniejszym terminie. Jest on zalecany we wszystkich sadach, w których jesienią stwierdzono na liściach jabłoni plamy parcha.To najskuteczniejszy sposób ograniczania źródła infekcji V. inaequalis na następny sezon. Zastosowanie 4-5% roztworu mocznika w formie oprysku nie nastręcza zazwyczaj większych problemów. Azot z nawozu przyspiesza mineralizację liści, co skutkuje redukcją wytwarzanych pseudotecjów, opóźnieniem rozwoju oraz zahamowaniem ich dojrzewania. Mocznik powinien być zastosowany po zbiorach owoców, gdy liści na drzewach jest możliwie jak najwięcej. Omawiane zabiegi wykonane w pierwszym okresie opadania liści, ograniczają liczbę zarodników workowych na wiosnę następnego rokuo 70-97%. W przypadku opóźnienia opryskiwania drzew następuje obniżenie efektywności działania tego środka. Mocznik zastosowany na opadłe liście (95% liści opadłych) redukował liczbę zarodników w 50% (Bielenin, Meszka 2010). Wynika to najczęściej z pokrycia roztworem tylko części liści.

Innym sposobem ograniczenia źródła infekcji na przyszły rok jest rozdrobnienie liści (zabieg ten przyśpiesza dekompozycję liści). W przypadku rozdrobnienia wszystkich liści w sadzie ograniczeniu ulega 80-90% liczby zarodników. Gdy w sadzie pozostanie do 35% liści efektywność spada do 50%. W okresie spoczynku roślin należy również zadbać o odpowiednie cięcie, które umożliwi dobre przewietrzanie korony.

 RYS 1Wskazania infekcji pierwotnych systemu RIMpro z rejonu Złotnik Kujawskich

 

Małgorzata Kołacz

Gł. specjalista ds. sadownictwa i ochrony roślin

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie